Promocja żywności regionalnej Warmii i Mazur. Trudny temat? - wywiad z dr inż. Jadwigą Glicą

Aktualizacja: paź 8

Polskie potrawy i produkty spożywcze stają się z każdym rokiem coraz popularniejsze na świecie, a to za sprawą nieustannego wysiłku producentów żywności oraz instytucji rządowych, które zabiegają o renomę dla krajowego przemysłu spożywczego i gastronomicznego. Dzisiaj, na szczęście, kraj przestał się kojarzyć zagranicą jednoznacznie z wódką, jak to było powszechne jeszcze w latach 2000-2010.

O ile zapiekanki, pierogi, pączki, oraz polskie mleko i mięso stały się w krótkim czasie znane w innych krajach, to produkty jednego konkretnego regionu, który uchodzi za najbardziej ekologiczny w Polsce, wciąż są stosunkowo mało znane nawet wśród jego rodaków – mowa tu oczywiście o Warmii i Mazurach. W poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie czemu tak jest, oraz co możemy zrobić, aby produkty z tego regionu były chętniej wybierane w kraju i na świecie, umówiłem się w marcu 2020 roku na wywiad ze specjalistką od żywności regionalnej – panią dr inż. Jadwigą Glicą z Katedry Żywienia Człowieka na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Zapraszam Was do lektury zapisu z naszego bardzo ciekawego spotkania w Olsztynie.

Pani doktor, przeczytałem wywiad przeprowadzony z Panią pt. „Co Warmiacy i Mazurzy jadali”. Proszę powiedzieć czemu wybrała Pani temat kuchni regionalnej do swojej pracy doktoranckiej?

Wynika to z moich przeżyć. Jestem od urodzenia Warmiaczką, moja babcia gotowała dania, których dzisiaj w restauracjach się nie znajdzie. Były to dania, które w tamtych czasach każda Pani domu potrafiła przygotować, lecz wiele z tych receptur zostały zatracone po II Wojnie Światowej, zapiski uległy zniszczeniu, albo wiedza o nich przepadła wraz z przesiedleniem tutejszej ludności do Niemiec. Te smaki dzieciństwa powróciły do mnie po latach i chciałam coś uczynić, aby zachować pamięć o dawnych potrawach.

Niemcy? Byli tu już przedtem, czy przenieśli się tutaj podczas okupacji Polski?

Mazury należały przedtem do Prus Wschodnich, stąd zamieszkiwało te tereny mnóstwo ludności pochodzenia niemieckiego od kilku pokoleń. Przed Wojną uważano Warmiaków za Polaków, a Mazurów za Niemców. To tylko bardzo uogólnione stwierdzenie, gdyż w rzeczywistości te tereny zamieszkiwała ludność wielu narodowości, w tym niemieckiej, litewskiej, białoruskiej, ukraińskiej, holenderskiej itp.

Czy obecnie są miejsca, w których można znaleźć tradycyjne potrawy regionalne?

Tam gdzie pracuję, w Katedrze Żywienia Człowieka, prowadzimy zajęcia na kierunku Gastronomia - Sztuka Kulinarna i w ramach zajęć zaznajamiamy studentów również z kuchnią regionalną i tradycyjną - nie tylko Warmii i Mazur. Mamy własne zaplecze gastronomiczne przystosowane do prowadzenia szkoleń i warsztatów. Zapraszamy do współpracy specjalistów z różnych branż i dziedzin gastronomii, także wytwórców regionalnych i tradycyjnych wyrobów. Współpracujemy z restauracjami przy wdrażaniu pierwotnych dań regionalnych, lecz takich miejsc w regionie nadal jest niewiele.

Kiedy byłam mała, często jeździłam z rodzicami nad Krutynię i Drwęcę na spływy kajakowe. Pamiętam, że gospodynie mieszkające w ich pobliżu często sprzedawały własne wyroby turystom, którzy tamtędy przepływali. Wyrabiały pierogi z lokalnych jagód, bułki drożdżowe z owocami leśnymi, przetwory, własne masło – zawsze świeże i pachnące. Obecnie to już przepadło, rzadko już ktoś w ten sposób sprzedaje swoje wyroby. Oczywiście istnieje zrzeszenie producentów lokalnej i tradycyjnej żywności jednak dostępność ich wyrobów dla szerokiego grona turystów jest niewielka.

Czy jest szansa, żeby dawna kuchnia regionalna powróciła?

Staramy się o to. We współpracy z Samorządami współtworzymy materiały promujące tradycyjne dania i wyroby spożywcze regionu. Póki co cała promocja kierowana jest w stronę turystów, którzy przyjeżdżają na Warmię i Mazury na urlop. Chcielibyśmy, żeby kuchnia regionalna była powszechniej znana, bo nawet Polacy sami nie znają własnej kuchni – nasze regionalne produkty niekiedy wydają się egzotyczne nawet dla mieszkańców innych części Polski.

Może Pani podać przykłady takich produktów?

Weźmy na przykład szynkę dylewską. Jest wyrabiana ręcznie, w sposób tradycyjny, dorównuje walorami smakowymi włoskiej szynce parmeńskiej. Została wpisana na ministerialną Listę Produktów Tradycyjnych. Znam Panią, która prowadzi gospodarstwo turystyczne i specjalizuje się w wytwarzaniu tej szynki. Jeździ z własnymi wyrobami na targowisko w Warszawie i tam przez weekend ją sprzedaje albo w okolicznych miasteczkach, gdzie są jeszcze rynki i bazary. Dla mieszkańców Stolicy jest to coś nowego i są zachwyceni jej smakiem. Płacą wyższą cenę za wyrób, który spełnia ich oczekiwania jako konsumentów i mają pewność o tradycyjnym pochodzeniu wędliny. Tak jest zresztą z wieloma innymi wyrobami produkowanymi regionalnie na Warmii i Mazurach. By je sprzedać producenci muszą poszukiwać rynków zbytu, które są one najczęściej poza regionem.

Próbowałem znaleźć w Internecie materiały z których mógłbym więcej się dowiedzieć o kulturze i kuchni Warmii i Mazur. Informacje są szczątkowe i trudno dostępne. Czemu tak jest?

Nie wiem. Może to dlatego, że Niemcy odchodząc zabrali ze sobą sporą wiedzę? A może nikt nie widzi w tym temacie potencjału komercyjnego? Napisałam wiele artykułów na temat kuchni warmińsko-mazurskiej i chciałabym je wydać w formie książki, ale nie spotkały się z zainteresowaniem żadnego z wydawców jak na razie.

Jeśli ktoś chciałby więcej się dowiedzieć o kulturze kulinarnej regionu, gdzie takiej wiedzy szukać?

W lokalnych bibliotekach, książkach o lokalnej historii. Ośrodek Badań Naukowych w Olsztynie wydaje takie broszury i książki.

Mnie się zawsze wydawało, że Polacy wolą bardziej produkty z zagranicy, niż swoje własne. Dla Włochów to jest nie do pomyślenia, żeby nie używać krajowych produktów spożywczych. Co Pani zdaniem możemy zrobić, żeby polskie produkty regionalne stały się chętniej wybierane przez rodaków?

Sama nie wiem jak tego dokonać. Można wiele zrobić na szeroko zakrojoną skalę, lecz instytucje publiczne są chronicznie niedofinansowane, dlatego każdy stara się robić tyle na ile mu zasoby ludzkie i materialne pozwalają. W województwie są organizowane festyny, targi rękodzieła, święta różnego typu, w których udział biorą lokalni producenci, oraz zjeżdżają się turyści z całej Polski. Mamy też wydaną w formie książeczki broszurę informacyjną o producentach zrzeszonych w Naszym Kulinarnym Dziedzictwie. Jednak gdy się rozmawia z wytwórcami żywności, wydaje mi się, że oni sami też nie bardzo wiedzą jak się wziąć za promocję. Należy zaznaczyć, że na terenie województwa dominują małe gospodarstwa rolne i rodzinne zakłady, które nie miały wcześniej doświadczenia z działalnością na szerszą skalę. Często brakuje im wiedzy na temat dostępnych narzędzi wspierania biznesu, albo doświadczenia. Zadanie wydaje się dość trudne. Myślę, że należy dalej kontynuować organizację festynów i brać udział w targach branżowych. Może warto by było stworzyć taką przestrzeń w Olsztynie, w której mogli by wytwórcy żywności przywozić swoje wyroby z zachowaniem łańcucha chłodniczego i wszelkich zasad sanitarno-higienicznych, coś w rodzaju hali targowej.

Czy zagranicą produkty regionalne Warmii i Mazur są obecne?

Tak, w Niemczech. Niemcy bardzo cenią żywność regionalną, ekologiczną i dobrej jakości; Mazury są największym na świecie producentem ślimaków winniczków i bardzo dużo ich wysyłamy do Francji. Natomiast nie posiadam informacji na temat obecności naszych produktów w innych krajach.

Powróćmy jeszcze na chwilę do tematów antropologicznych: co dawniej jadano zimą?

To co udało nam się przez lato zebrać i przechować. Każdy miał w ogrodzie grządki, na których uprawiał warzywa, rosły krzewy z agrestem, drzewa takie jak jabłonie i grusze. Hodowano własne zwierzęta gospodarskie: kury, prosięta, gęsi, kaczki. Zebrane warzywa i owoce poddawano kiszeniu, albo robiono z nich przetwory, a brak lodówki w tamtych czasach nie był dla nikogo problemem – żywność przechowywało się w glinianych naczyniach i zakopywało w ziemi. Temperatura była na tyle niska, że nie trzeba było się martwić o jej zepsucie. Dodatkowo gliniaste podłoże sprzyjało zachowaniu niskiej temperatury. Jeśli komuś czegoś naprawdę brakowało, wymieniało się dobrami.

2020 rok przyniósł wzrost zainteresowania lokalnie wyrabianą żywnością. Pojawiły się liczne podmioty gospodarcze, które łączą rzemieślniczych producentów bezpośrednio z konsumentami – w tym również 1000 Lakes. Tendencja do poszukiwania lokalnych i tradycyjnych produktów w naszym kraju daje nam nadzieję, że produkty regionalne Warmii i Mazur mogą zyskać na większej popularności. Naszym celem jednak jest, aby produkty Warmii i Mazur, a także Podlasia stały się czymś więcej niż tylko popularnymi produktami regionalnymi. Dążymy do tego, aby produkty Polski północno-wschodniej stały się marką. Wzrost świadomości kupowania krajowych produktów, oraz zdrowego żywienia, dają nam nadzieję, że możemy osiągnąć ten cel.

Do Twoich usług: poniedziałek - piątek od 9:00 do 18:00

Tel.: 691 240 640

E-mail: info@1000lakes.pl

Siedziba: ul. Zajęcza 15 p. 3, Warszawa 00-351

Po więcej newsów, komentarzy, wydarzeń i opowieści, kliknij tutaj >>>

, kll

  • Facebook Social Icon

Prosper Trade & Travel Sp. z o.o. jest wyłącznym właścicielem znaku handlowego "1000 Lakes". Spółka jest wpisana do Rejestru Przedsiębiorców KRS przez Sąd Rejonowy w Warszawie XIV Wydz. Gospodarczy pod numerem 0000531837, posiadającą numer identyfikacji podatkowej NIP 123 129 19 43 oraz numerem REGON 147457553.

© 1000 Lakes 2020   |   Reklamacje   |   Regulamin Serwisu   |   Polityka prywatności i cookies